Nie ma na świecie kobiety, która nigdy nie słyszałaby o standardach piękna. Co ciekawe, cechy pożądane w jednej części świata mogą być uznawane za nieatrakcyjne po drugiej stronie globu. Jednak tak samo jak moda przemija, zmieniają się również standardy dotyczące ogólnego wyglądu. Czy to, co dziś w Azji uznaje się za piękne mogło być wadą w dawnych czasach?
Face beautiful like a flower, skin powdered
Kiedyś większość ludności pracowała na polach w pełnym słońcu, co później odznaczało się opaloną skórą, a nawet poparzeniami słonecznymi. Wyjątek stanowili Ci, którzy mieli wystarczająco pieniędzy, by nie pracować i spędzać gorące południa w swoich domach. Niedziwne więc, że jasna, blada skóra szybko stała się symbolem bogactwa i dobrobytu, a zarazem najważniejszym standardem piękna.
Kobiety z dobrych domów bardzo dbały o nieskazitelny wygląd skóry. Każdego ranka przemywały twarz specjalnie przygotowaną przez służące wodą jaśminową. Mikstura miała nie tylko oczyścić i nawilżyć twarz, ale również pozostawić na ciele przyjemny zapach kwiatów. Oprócz tego, panny i mężatki na co dzień kąpały się w specjalnie przygotowanej wodzie gotowanej z kwiatami, grejpfrutami, cytrynami, a nawet ananasami.
Po tak doskonałym oczyszczeniu nadchodził czas na makijaż. Najlepszym sposobem na osiągnięcie porcelanowo-białego koloru skóry było pokrycie twarzy pudrem zrobionym ze sproszkowanych pereł.
Warto wspomnieć, że już wtedy trądzik nie był zbyt pożądany. Aby pozbyć się wyprysków, kobiety z każdej klasy społecznej używały kurkumy połączonej z miodem, wodą ryżową lub białym winem. Ta mieszanka stosowana raz na tydzień miała nie tylko poprawić wygląd cery, ale także ją rozjaśnić.
Co ciekawe, ogromny kontrast do śnieżno-białej twarzy stanowiły… zęby.
Wierzono, że białe zęby przypominają zęby demonów, więc poczerniano je przy pomocy farby szelakowej. Dzięki temu zachowywano dziewczęcą niewinność oraz odstraszano złe duchy.

Kolejnym standardem piękna, który dziś mógłby przyprawić niektórych o dreszcze były jak najcieńsze brwi.
Mówiło się, że idealna brew to „brew jak liść wierzby płaczącej”, a idealne oczy to skierowane ku górze „oczy z liści kolendry”. W kombinacji z małymi ustami pomalowanymi na czerwono oraz pulchną, owalną buzią te cechy tworzyły idealną twarz ówczesnej Wietnamki.
Niezwykle ważne były też bardzo długie, ciemne włosy, właściwie im dłuższe tym lepsze, bez żadnych limitów. Podobno kobiety o krótkich włosach niezależnie od tego czy wpasowują się w inne standardy, nie mogły być nazwane atrakcyjnymi. Kwestia włosów nie była jednak wielkim problemem, ponieważ większość dziewczynek w tamtych rejonach naturalnie posiadała mocne, ciemne i proste włosy.
Niemniej jednak, pomimo wszystkich tych standardów opisujących idealny wygląd zewnętrzny, do dziś w Wietnamie uważa się, że „Cnota ogłusza piękno”.
Źródło: Opracowanie własne
Moderator: MiTien
Edytor: Grazia



