Od nienawiści do miłości? Czy jednak od przemocy do miłości! Czyli mowa o lakornach.
Lakorny to dramy pochodzące z Tajlandii. Cieszą się one bardzo dużą popularnością, zarówno w Azji, jak i na całym świecie.
![Episode 7 || So Wayree — Ep 7 [EngSub] “Full'Episode” — On Channel 7 / Twitter](https://pbs.twimg.com/media/EgcTm6OUMAAOduV.jpg)
Obejrzałam już wiele lakornów i zauważyłam typowo powtarzający się schemat. Główny bohater chce się zemścić na głównej bohaterce lub jej rodzinie. Rozkochuje ją w sobie, aby krok po kroku dążyć do swojej okropnej zemsty. Nie interesują go jej uczucia i stosuje przemoc psychiczną, ale często również fizyczną. Często szarpie główną bohaterkę i zmusza ją także do pocałunków. Nie zwracając uwagi, że jego partnerka płacze i nie chce być tak traktowana. Niekiedy dochodzi również do porwania, a nawet gwałtu.

Dopiero po pewnym czasie główny charakter rozumie swoje uczucia i decyduje się naprawić swoje błędy. Wtedy przeprasza i prosi o wybaczenie. Ona na początku broni się z całych sił, ale pod koniec mu wybacza. Miłość wyleczy przecież wszystkie rany. Prawda?
Czego to nas uczy? Czy normalny związek zaczyna się najpierw od przemocy, aby później przerodzić się w prawdziwą miłość? Dlaczego pokazują w tych dramach jak mało szacunku mają kobiety do siebie samych. I nie zdarza się to tylko w lakornach, ale także w dramach chińskich, koreańskich czy nawet japońskich.


Powinniśmy zadać sobie pytanie dlaczego w ogóle oglądamy takie dramy i dlaczego nam się podobają. Bo gdyby nie były popularne, to prawdopodobnie by nawet nie były produkowane.
A wy co myślicie? Wybaczyłybyście przystojniakowi, który was dręczył? Potrafiłybyście o wszystkim zapomnieć i dać mu szanse? Wierzycie, że taki człowiek może się od tak zmienić? Chętnie dowiem się w komentarzach, co o tym wszystkim myślicie!
Źródło: Opis własny
Edytor: Mania




nie moim zdaniem główne bohaterki nie powinny im nawet przebaczać najpierw traktują je jak śmiecia a potem proszą o przebaczenie bardzo mi się to nie podoba
Co ja o tym mysle ? Gdzies podswiadomie kazda z nas marzy o taki wyjatkowym ,,bad boy’u” ktory sie zmieni tylko dla nas , ktory nigdy nie byl dla innej kobiety taki jaki jest dla nas i tylko przy nas byl w stanie przejsc metamorfoze . Mozemy sie nawzajem oszukiwac , ale zwlaszcza mlode dziewczyny maja takie mysli podswiadome mniej czy bardziej . Sama swego czasu poslubilam takiego mezczyzne jako 18-latka , imponowalo mi to ze przy mnie zmiekl i wydawalo mi sie ze zawsze bedzie mnie chronic 🤷🏽♀️ doroslam i oczywiscie moja naiwnosc sie rozwiala . Tak czy inaczej w tamych czasach lubilam ogladac takie filmy/seriale , teraz jedynie przypominaja przykre wspomnienia
mi się mega podobał lakorn o nazwe 'Kleun Cheewit’ polecam
tutaj link do opisu dramy jakby ktoś chciał:
https://mydramalist.com/13865-kleun-cheewit
Lakorny widziałam do tej pory tylko dwa, tj. „Boy For Rent” i osławione „Hua Jai Sila” 😜 Sam Bóg raczy wiedzieć, dlaczego zdecydowałam się na tak drastyczną odskocznię od koreańskich dram 😜 Jestem świeżo po tym drugim tytule i opisałabym ten serial dokładnie tymi samymi słowami co autorka artykułu 😁 Szarpanie, podduszanie, wymuszanie, strzelanie, darcie gęby, bicie po gębie, przedmiotowe traktowanie, zemsta, porwania, romanse, wysadzanie budynków, no czego tam nie było 😂
„Telenowelowe” podanie lakornów to nie moja bajka i nie moja estetyka, to wiem na pewno, ale trzeba przyznać, że historie o których mowa, zazwyczaj (stety, niestety) dobrze i lekko się ogląda. Po dziesiątkach obejrzanych urywków na YT czy Instagramie, widzę w lakornach tendencje do tworzenia kolejnych, niemal identycznych fabuł. Mam jednak nadzieję, że relacje bohaterów takich dram nie stanowią dla nikogo wzoru na idealny związek 😜 Na ekranie, kiedy on jest seksownym buntownikiem, a ona słodką i niewinną cnotką, to może nie wygląda to aż tak źle, ale z perspektywy normalnego człowieka to jednak… czysta patologia 😜
Kiedyś czytałam w sieci pewien artykuł, który płynnie przeszedł z tematu syndromu sztokholmskiego do krytki azjatyckich dram, właśnie z powodu „promowania” toksycznych zachowań w relacjach damsko-męskich. Zdaje się, że wymieniona została tam drama „Boys Over Flowers”, i cóż… ciężko temu zaprzeczyć 😉 Dla mnie jako widza to tylko zmyślona historia, w realnym życiu nie wyobrażam sobie zawiązywać relacji z toksycznym przemocowcem typu „łobuz kocha najbardziej” i rzeczywiście, nadmierne upowszechnianie takich właśnie historii z pewnością jest w dużym stopniu szkodliwe dla młodszej widowni. Sama bardzo rzadko sięgam po takie tytuły. Na szczęście jest wiele dram, które nie korzystają już z zabiegu hate-love. Moją ulubioną dramą, w której relacje międzyludzkie są świetnie pokazane, jest np. „Run On”. Polecam bardzo 😉