Lai Kuan Lin, były członek Wanna One, który przeprosił po kontrowersjach związanych z paleniem i pluciem na ulicę, dalej jest krytykowany.
24 listopada, Lai Kuan Lin został wplątany w kontrowersje związane z rozpowszechnianiem zdjęć i filmów w społecznościach internetowych w Chinach. Opublikowane zdjęcia i filmy pokazały, że Lai Kuan Lin pali i pluje na ulicę.


Po tym, jak posty rozprzestrzeniły się w Internecie, piosenkarz stał się najpopularniejszym tematem w rankingu wyszukiwania na Weibo.

Gdy kontrowersje wzrosły, a krytyka trwała, Lai Kuan Lin wysłał przeprosiny na swoim koncie Weibo, oficjalnie przepraszając za swoje czyny. Napisał:
„Chciałbym przeprosić. Jako osoba publiczna nie uważałem na to co robię. Przyjmę całą krytykę, jakbym patrzył w lustro i upewnię się, że nie powtórzę ponownie moich czynów.”
Jednak wielu internautów było bardzo rozczarowanych, ponieważ były członek Wanna One jest stale zaangażowany w kontrowersje. Wielu fanów jest rozczarowanych, gdy zniknął jego wizerunek jako niewinnego i uroczego członka Wanna One. Jego nieostrożne czyny wciąż spotykają się z krytyką.
W międzyczasie Lai Kuan Lin pojawił się w programie „Produce 101 Season 2” w 2017 roku oraz zadebiutował w Wanna One.
Od tego czasu złożył pozew przeciwko Cube Entertainment o unieważnienie jego wyłącznej umowy.
Edytor: Bella




Biedny Kuan Lin… Po rozpadzie Wanna One Cube schowali go do szafy, nie mając na niego totalnie żadnego pomysłu. Zagrał w jakiejś podrzędnej dramce, próby muzyczne przeszły bez echa i w dodatku zdaje się, że nadal jest w stałym konflikcie z agencją. W sumie to mu współczuję, ale to wszystko utwierdza mnie tylko w przekonaniu, które mam od dawna, że Kuan Lin był i jest słabym materiałem na idola. Od samego początku uważałam, że jego obecność w Wanna One była… no cóż, po prostu zbędna. Niczego tam nie wnosił, nie miał ani jakiegoś specjalnego talentu, ani ciekawej osobowości. W Wanna One, mimo braku charyzmy, jakoś wtopił się w tłum, bo zdecydowanie oryginałów to tam nie brakowało 🙂 Ale kiedy ich zabrakło obok, to niestety to wszystko wyszło.
Mimo tego, życzę mu naprawdę dobrze. Wszyscy pozostali świetnie sobie radzą, a on jeden stoi w miejscu. Na pewno nie jest to łatwe, zwłaszcza, że to ciągle dzieciak. Jeżeli chcą jeszcze wykorzystać jego potencjał to oby zrobili to szybko, taki upadek ze szczytu nie zwiastuje nic dobrego dla psychiki tego, który „spada”. I nie mam na myśli plucia na ulicę i palenia papierosków 😛 To mnie akurat rozbawiło 😛 poczułam się jak na Pudelku 😛