Na swoją obronę – o VIXX jako grupie już dawno nie słyszałam, a mi chłopów brakuje. Wiem, że mają jakieś solo projekty (szczególnie Ravi), ale to nie to samo.
Dlatego moi mili – dziś wchodzę we swoje wspomnienia i zapoznaję niektórych z zespołem uznanym przez wiele osób za królów konceptów i bycia kopiowanym (chodzi o plagiat).
VIXX to sześcioosobowy boysband od Jellyfish Entertainment. W skład wchodzą: Leo, N, Ken, Ravi, Hyuk i Hongbin. Nazwa ich fandomu to STARLIGHT.
Ja się zapoznałam osobiście z tym zespołem przez ich piosenkę „VOODOO DOLL„, która wtedy dość mnie zszokowała, bo jest lekko makabryczna (lecz w porównaniu do np. J-Rocka bądź niektórych artystów z Japonii to pikuś).
Poznałam ich jako tych mrocznych facetów, którzy poza sceną są naprawdę zabawni… I doznałam szoku, gdy usłyszałam ich debiutancką piosenkę oraz „Dynamite„.
Możecie uwierzyć lub nie, ale ten zespół ma już 8 lat! No prawie… Rocznikowo? W maju na pewno będą mieli 8.
Zadebiutowali 24 maja 2012 roku (kochany 2012, nie ma to jak „Gangnam Style„) z piosenką „Super Hero„.
Spóźniłam się z obserwowaniem ich kariery od początku o dwa lata. Nie płaczę jednak nad rozlanym mlekiem, bo jestem z nimi od 2014 roku, więc niedługo będzie 6 lat. Wow. No cóż.
W większości VIXX mają bardzo mroczne typy teledysków, jak np. „VOODOO DOLL” czy też „Hyde„.
Zakochałam się w ich głosach, a w szczególności w Leo. Chłop wydaje się być zimny, ale w środku to kochana buba.
Właśnie przez te mroczniejsze piosenki zostali nazwani królami konceptu (ale tak szczerze? Ich live stage to inny poziom z ich makijażem… I Leo w „Hyde” w długich włosach!).
Z ich piosenek mogę jeszcze polecić „Error„, której akcja dzieje się w alternatywnym wymiarze lub przyszłości, co mogło być początkiem mojej ostatniej fazy na dramy o robotach (chociaż piosenkę dawno słuchałam, to i tak pewnie jakaś świadomość pozostała).
I zanim przejdziemy do „królów bycia plagiatowanym”, to jeszcze „Fantasy” z tych starszych. Dlaczego? Bo mi się melodia i refren podobają.
A teraz… Jak myślicie – ile razy VIXX byli splagiatowani? Cóż… Odpowiedź jest nie do końca jasna, ale w 2017 roku byli co najmniej 5 razy. Jednak najgłośniej było o tym, jak pewien Turek w „The Voice Turkey” wziął melodię do „Dynamite” i powiedział, że to jego praca, gdzie wszystkie osoby, które miały styczność z piosenką VIXX były pewne, że to chłopaków. Biorąc jeszcze pod uwagę fakt, że samo „Dynamite” było starsze od piosenki Turka. Sami oceńcie (choć nie ma czego).
Sprawdzałam tą piosenkę w „miniklipie” i melodia została całkowicie zmieniona. Nie wiem szczerze co myślał, gdy wybierał akurat to. Rozumiem – rap jest jego, ale nigdzie nie powiedział, by kupił ten instrumental (w co wątpię tak szczerze, gdyby można było go kupić, to byśmy mieli już dawno piosenki z nim). Prócz tego wybuchła wielka drama na Twitterze, a sami tureccy fani byli załamani. Prosili, aby eliminować go z „The Voice Turkey”. Oryginalny klip został usunięty z kanału, zaś udało mi się znaleźć go jak widać. Poza tym, tak bardzo wybluzgał i obraził fanów k-popu, że to żałosne (zrobił też „diss track”). Po prostu głowa boli. Po tym jednak jak jeden z autorów „Dynamite”, Andrew Choi, wypowiedział się na ten temat, to program poprawili napisy końcowe i tam go dodali, a Kursun usunął diss track i posty, a konto na Twitterze jest teraz prywatne.
By zmienić trochę nastrój – chcę się z wami podzielić czymś, co zawsze do mnie wraca. Pamiętacie to jak wspomniałam o coverze „So Hot” Wonder Girls wykonanej przez VIXX? To teraz się nim z wami podzielę!
Po pierwsze – N robi za ładną dziewczynę. Cieszę się, że Leo nie brał w tym udziału, ale nie jestem do końca pewna, czy to przez jakąś kontuzję, ilość dziewczyn, czy też jego niechęć do robienia tego (zaskakująco wszystko wydaje się mi możliwością). Ale i tak największym zwycięzcą tego występu był Ken.
Normalnie nie mówię o sub-unitach, ale tutaj nie mogę się powstrzymać. VIXX LR składa się tylko z dwóch członków zespołu i skradli oni moje serce, choć mają tylko dwie piosenki.
„Beautiful Liar” opowiada o rozdarciu, jakie osoba ma, gdy zakończy związek. To jak się zachowuje i jak się czuje w środku. Leo (czarne włosy) reprezentuje bycie racjonalnym, ale również niechęć by odejść od drugiej osoby. Za to Ravi (jasne włosy, raper) reprezentuje emocjonalny stan, gniew i chęć zerwania jakichkolwiek więzi. Przynajmniej tak to wszyscy widzą. Ja swoją teorią się nie podzielę.
Zaś „Whisper” zaskakująco do mojej teorii pasuje, ale poza nią to nie wiem w jaki sposób mogę to wytłumaczyć.
Byłabym wdzięczna, jakby jakaś więcej wiedząca Starlight mi powiedziała, o co dokładnie chodzi.
Robiąc research (jakiś był okej?), by napisać ten post, odkryłam jedno – oni mieli comeback w zeszłym roku. Nie wiem na ile był to pełen album i czy po prostu nie był to singiel, ale jednak coś. I na serio, dzięki ich dacie debiutu, zaliczają się do tej serii moim zdaniem. Plus – kto powiedział, że zespoły w tej serii muszą to być te, które się rozpadły?
Wracając do „Walking„, to jednak nie coś z czym się promowali w music show. Po prostu dostało swój teledysk. Ale po wysłuchaniu tego zachciało mi się płakać.
VIXX to też duża część mojego „k-popowego” dzieciństwa. Kocham ich całym sercem i na pewno zawsze są w TOP 5 moich ulubionych boysbandów, a TOP 10 ogólnie (a to serio trudne, biorąc pod uwagę ilość jaką znam i słucham oraz z iloma fandomami się identyfikuję). Czekam aż wrócą.
Polecam również posłuchać innych piosenek, bo tracicie wiele. Nie chciałam ich wszystkich tutaj dawać, bo post byłby jeszcze dłuższy (choć „VOODOO DOLL” z przyczyn prawie oczywistych – nie jest dla wszystkich). Piosenki solo też są warte przesłuchania (ostatnio mam fazę na „Bomb” od Raviego).
Edytor: Grazia




Ja siedzę w kpopie od 2012 i VIXX poznałam jakiś czas po debiucie. Chłopaków uwielbiam, są zabawni, charyzmatyczni a ich występy są świetne. No i jak dla mnie oni są królami konceptów, potrafią dopasować się w każdy styl i pokazać w nim coś swojego. No i z tego co wiem byli splagiatowani z 10 razy.
I jeśli się nie mylę comeback w tamtym roku to nie było „Walking” (ta piosenka dostała po prostu MV), było za to „Parallel” (ale tutaj już MV nie polecam oglądać, bo to taki mały koszmarek :D).