Nowy Rok jest hucznie świętowany na całym świecie, również w Korei Północnej. Co ciekawe, ich sposób na obchodzenie tego święta wcale nie jest nam tak obcy, jak mogłoby się wydawać.
Choć w KRLD dni i miesiące odlicza się tak samo jak w kalendarzu gregoriańskim, obowiązuje tam inny system liczenia lat. By uhonorować założyciela, prezydenta Kim Il-Sunga, został stworzony kalendarz Juche, który odlicza lata od jego narodzin w 1912 r. Dzisiaj mamy więc 111 rok „ery dżucze”.
31 grudnia Koreańczycy wychodzą z pracy o wiele wcześniej, by móc przygotować się do obchodów. Część spędza ten dzień wśród najbliższych lub w drogich restauracjach, a inni wybierają się na specjalne, elitarne wydarzenia i koncerty w Pjongjangu. Zwykle są to symfonie, opery lub spektakle baletowe. Tych, których nie stać na bilety, ostatnie chwile roku spędzają na oczekiwaniu na fajerwerki, których pokaz odbywa się nad rzeką Taedong. Po tym, gdy na znak nadejścia nowego roku zabije dzwon, zaczyna się zabawa i picie.
W pierwszy dzień nowego roku każdy Koreańczyk zobowiązany jest do odwiedzenia pomników przywódców, by złożyć im hołd, podziękować za to, co osiągnęli w ubiegłym roku i prosić o szczęście w nowo rozpoczętym. Tradycyjnie, w gronie rodzinnym, je się pierwszego dnia ciasteczka Songpyeon, w kształcie półksiężyca.

W ostatnich latach organizowany jest również Maraton, w którym udział mogą wziąć osoby z całego świata! Co ciekawe, podobne wydarzenie organizowane jest w Daejoon, w Korei Południowej, z jedną różnicą – zawodnicy biegną przez 7 km „topless”.

Zdjęcie z maratonu autorstwa Mackiss Company.
Źródło: Opracowanie własne
Moderator: MiTien
edytor: Grazia



