1 lipca odbyło się 25 przesłuchanie w sądzie wojskowym dla Seungri’ego, który został oskarżony o dziewięć zarzutów.
Dziewięć zarzutów to naruszenie Ustawy o zaostrzonych karach itp. za konkretne przestępstwa gospodarcze, naruszenie ustawy o bezpieczeństwie żywności, defraudacja, naruszenie ustawy o specjalnych przypadkach dotyczących karania itp. za przestępstwa seksualne, nałogowy hazard, naruszenie ustawy o transakcjach walutowych, pośrednictwo w prostytucji, zakup usług prostytucji i specjalne podżeganie do przemocy. Seungri zaprzeczył wszystkim zarzutom z wyjątkiem naruszenia ustawy o transakcjach walutowych.
Podczas przesłuchania 1 lipca prokuratura wojskowa zażądała dla Seungri’ego wyroku pięciu lat więzienia wraz z grzywną w wysokości 20 milionów wonów (około 17,650 dolarów).
Prokuratura wojskowa wyjaśniła:
„Oskarżony popełniał przestępstwa nieprzerwanie przez kilka lat. Wykorzystywał koreańskie kobiety do pośredniczenia w prostytucji wśród zagranicznych inwestorów dla swoich osobistych korzyści finansowych, a także utrzymywał z nimi relacje poprzez hazard. Chociaż oskarżony uzyskał największy zysk z tych przestępstw, nie zastanawia się nad głównymi przestępstwami i zrzuca odpowiedzialność na innych, twierdząc jednocześnie, że nie jest w to zamieszany.„
Ostateczny wyrok zostanie ustalony na rozprawie skazującej w przyszłym terminie, który zostanie określony przez sąd.
Źródło: 1
Edytor: D




Ta sprawa była po prostu obrzydliwa. 5 lat to za ewidentnie za mało jak na takie przestępstwo. Uczestniczenie w czymś takim, nawet w pośredni sposób i traktowanie tego jak argument do lżejszej kary, jest naprawdę okrutne. I jeszcze twierdzenie, że ułatwianie komuś popełnienie przestępstwa wcale nie jest złe…
Ludzie, w jakim my świecie żyjemy?
Jakby mieli coś na niego, to już dawno by siedział.
W ogóle spójrzcie, jak daleko ta sprawa zaszła.
Zaczęło się od domniemanego wykorzystania kobiet w Burning Sun, a kończy się na tym, że oskarżają go o hazard i umawianie prostytutek dla klientów…
Nie wiem, jak dla mnie (z perspektywy czasu) on po prostu komuś podpadł, bo inaczej od razu by go skazali, a nie prześwietlili cały życiorys, żeby ostatecznie dowalić się do jego sposobów współpracy z kontrahentami. W sensie takim, że teraz na siłę szukają czegoś, żeby mieć punkt zaczepienia.