Kolejna recenzja, tym razem thrilleu. Zachęcamy do przeczytania i obejrzenia!
Kraj: Korea Południowa
Gatunek: Thriller
Rok produkcji: 2016
Czas trwania: 1 godz. 58 min.
Obsada: Gong Yoo, Kim Su An, Jung Yu Mi, Ma Dong Seok, Choi Woo Sik

Pasażerowie pociągu jadącego z Seulu do Busan próbują przetrwać wybuch epidemii zmieniającej ludzi w zombie.
Krótka recenzja:
Od niedawna mam ogromne problemy z internetem przez ciągłe braki prądu i burze. Musiałam, więc odejść na chwilę od seriali, by szybko pobrać coś z Netflixa i nie stać w deszczu szukając internetu. Tak też trafiłam na „Train to Busan”, którego polski tytuł to „Zombie Express: Wsiadaj albo giń” (jak dobrze, że mój Netflix jest po angielsku i nie widział wcześniej tego okropnego tytułu). Jako miłośniczka horrorów i thrillerów mijałam się z tym tytułem setki razy, ale, że nieszczególnie ciągnie mnie do tematu zombie, trochę zajęło mi odhaczenie tego tytułu.
Zwiastun z pewnością nie zachęcił mnie do obejrzenia produkcji, wręcz przeciwnie, dlatego też nie będę Wam go tutaj zostawiać. Mimo mojego złego nastawienia, film okazał się być bardzo dobry i szybko wciągnął mnie w swój świat.
Zaczynamy od poznania głównego bohatera, Seok Woo jest przepracowanym menadżerem seulskiej korporacji, jego żona odeszła, a największym marzeniem jego córki wydaje się być wyjazd do mamy, do Busan. Tak też się dzieje, bohaterzy wsiadają do tytułowego pociągu i tutaj wszystko się zaczyna.
Ogromnym plusem całego filmu jest skupienie się na bohaterach i ich przemianie wobec nadchodzącej apokalipsy, na dobre lub nie. Postaci mamy tutaj bardzo wiele, nie każda z nich dostała wystarczająco czasu ekranowego, nie każda przekazała całą swoją historię, ale mimo to łatwo można wpaść w ich urok. Co ciekawe decyzje naszych bohaterów nie były tak głupie i bezsensowne jak zwykle to w takich filmach bywa.
Podoba mi się również tragiczność całej historii. Bądźmy szczerzy, w razie apokalipsy zombie, raczej nie mielibyśmy zbyt wielu szans na przetrwanie, a jeśli już to będą ofiary i osoby gotowe uczynić ofiarę z nas.
Wizualnie wygląda dobrze, muzyka pasuje, ale trzeba też na coś ponarzekać. Cofnijmy się do samego początku, wyjazd córki i ojca. Na każdym kroku spotykamy złe omeny, każdy widz wie już co się święci. Transmisje z „zamieszek”, wymykające się spod kontroli, zapewnienia rządu: „Nie ma powodu do paniki”, podejrzany bezdomny, powtarzający, że wszyscy umrą, no cóż, kto by się tym przejmował.
Podsumowując, w moich oczach film wypadł bardzo dobrze. Choć temat zombie nigdy do mnie nie przemawiał, oglądało się go całkiem przyjemnie. Można wyciągnąć z całej historii kilka wartościowych lekcji. Niestety nie sądzę, by pozostał w mojej pamięci na dłużej.
Edytor: Mania




Ja, pomimo tego, że nie za bardzo przepadam za horrorami, thrillerami a już zwłaszcza tymi z zombie, dałam się namówić na obejrzenie tego filmu.
Jak wrażenia? Pierwszy raz tak bardzo wciągnął mnie film o tej tematyce. Według mnie sporo odbiega od typowych filmów/seriali o tematyce zombie. Był na tyle dobrze zrobiony, że nie miałam ochoty się od niego oderwać ani na chwilę i całkiem możliwe, że wrócę obejrzeć go jeszcze raz (jestem typem osoby oglądającym ulubione filmy po kilka razy).
Trzyma w napięciu, nawet wzrusza. Mój chłopak, który był negatywnie nastawiony do jakichkolwiek koreańskich produkcji, dzięki tej stał się ich miłośnikiem. W końcu mam kompana do oglądania koreańskich filmów i seriali 😃
Tutaj gra aktor który grał w filmie a dokładniej w tragikomedii Parasite. Bym obejrzała ale za jeden film netflixsa nie kupię.